Promocje sieci handlowych

Skandynawskie kryminały na jesień — od czego zacząć i gdzie kupować taniej

Wrzesień robi swoje. Dni stają się krótsze, wieczory chłodniejsze i nagle koc z herbatą wygrywa z każdym innym planem. To najlepszy moment w roku, żeby wciągnąć się w skandynawskie kryminały — gatunek, który od lat nie schodzi z list bestsellerów i który w Polsce kupuje się wyjątkowo tanio, jeśli tylko wiadomo gdzie szukać.

Dlaczego akurat Skandynawia

Nordycki kryminał to nie tylko zagadka do rozwiązania. Mroczny klimat północy, powolne tempo i bohaterowie z bagażem osobistych problemów sprawiają, że te książki czyta się bardziej jak powieści obyczajowe z trupem w tle. Jo Nesbø i jego seria o Harrym Hole'u to klasyka — najlepiej zacząć od „Czerwonego gardła" albo cofnąć się do samego początku, czyli „Człowieka nietoperza". Obok Norwega warto sięgnąć po Camillę Läckberg i jej cykl z Fjällbacki, a także po duet Sjöwall i Wahlöö, od którego cały gatunek się właściwie zaczął. Kto woli szybsze tempo, temu lepiej podejdzie Lars Kepler — pseudonim szwedzkiego małżeństwa piszącego thrillery o komisarzu Joonie Linnie.

Dyskonty zaskakująco dobrze radzą sobie z książkami

Mało kto traktuje sklep spożywczy jak księgarnię, a szkoda. Regały z książkami w Lidlu, Biedronce czy Kauflandzie to często najtańsze miejsce na papierowe wydania popularnych tytułów. Ceny zaczynają się od 15-20 zł, podczas gdy te same pozycje w księgarniach kosztują 40-50 zł. Haczyk polega na tym, że asortyment bywa loteryjny — raz trafi się świeży bestseller, innym razem tylko starsze tomy w miękkiej oprawie. Mam sprawdzony sposób: do koszyka trafia każdy tom serii, którą czytam, nawet jeśli kolejka do niego przyjdzie za pół roku. Przy takich cenach zapas się po prostu opłaca.

Druga dobra okazja to akcje wyprzedażowe w sieciach z prasą i książkami oraz internetowe antykwariaty, gdzie kryminały sprzed dwóch, trzech lat chodzą po kilkanaście złotych. Skandynawskie serie mają tę zaletę, że nie starzeją się tak szybko jak thrillery polityczne — zbrodnia w Bergen z 2015 roku czyta się dziś równie dobrze.

Od czego zacząć, żeby się nie zniechęcić

Częsty błąd początkujących: zakup przypadkowego tomu ze środka serii. Nordyccy autorzy budują życiorysy bohaterów przez wiele książek i wskakiwanie w piąty tom bywa jak oglądanie serialu od trzeciego sezonu. Zanim kupisz, sprawdź kolejność cyklu — wystarczy rzut oka na listę wydań autora. Dobrym wejściem w gatunek są też zamknięte historie bez kontynuacji, na przykład „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" Stiega Larssona, od których zaczynała spora część dzisiejszych fanów.

Jedno ostrzeżenie na koniec. Ten gatunek uzależnia szybciej, niż się wydaje — zaczyna się od jednego tomu z promocji, a kończy na półce uginającej się od dwudziestu. Portfel przeżyje, o ile większość z nich przyjedzie z dyskontu albo z antykwariatu, a nie z pełnej ceny okładkowej.